Mgły się suwają nad czarnym borem -
krople padają z drzew -
słyszę daleki słowiczy śpiew
w sercu mym chorem.
Na niebie groźne mroczne chmury -
w mgłach mój nieznany szczyt -
ptak we mnie śpiewa złotopióry:
już świt! już świt!
Tak jestem szczęśliw, jak Chrystus nad krzyżem -
a tak samotny, jak duch, kiedy tworzy;
a tak na drodze - jak archanioł boży -
a tak ogromny - jakby grany śpiżem!
Z rąk moich płyną ziemi utworzenia,
choć jedna tylko gwiazda w mroku ze mną...
Wmyślony jestem w górę mych świateł tajemną,
gdzie mówią wokół Bracia wśród milczenia.
Jestem zaiste Moczar niepojęty
i życie moje - to czartów bezdroże;
jestem Czarodziej w lasach, trochę święty,
i z pni prawiecznych wydobywam zorze.
Mam ja wyklętą mądrość niewidomą -
me imię jest: omnis Homo!
BĄDZ ZDROWA
Bądź zdrowa! (jak dziwnie brzmi dzwon!)
Bądź zdrowa! (lecą liście z drzewa...)
Bądź zdrowa! (miłość jest jak zgon...)
Bądź zdrowa! (wiatr złowrogi śpiewa...)
- Już nigdy -
Rwie serce Twój płacz!
- Wydarł się z piersi niespodzianie,
- Żegnam cię - trzeba - i Ty Boże racz -
- Litości!... - -
W konie!... Chryste Panie!...