Mgły się suwają nad czarnym borem -
krople padają z drzew -
słyszę daleki słowiczy śpiew
w sercu mym chorem.
Na niebie groźne mroczne chmury -
w mgłach mój nieznany szczyt -
ptak we mnie śpiewa złotopióry:
już świt! już świt!
Hiacynty wystrzeliły nad grobem Jezusa:
Maria z Magdali!
Nepenthesy czarne nad grobem Jezusa:
Mahomet-Ali!
Róże się krwawią nad grobem Jezusa:
Katarzyna z Sieny!
Paprocie tajne nad grobem Jezusa:
z ksiąg Awiceny!
Nenufary ciche nad grobem Jezusa:
mniszki śnią mękę!
Niebo wieczorne nad grobem Jezusa:
kometa Enke!
Ogrody pustyń nad grobem Jezusa:
Maria z Magdali.
Tarcze zagasłe nad grobem Belusa:
Mahomet-Ali.
Sfinksy olbrzymie wśród gór Edypa:
człowiek wybrany!
Nad Gopłem czarna opuszczona lipa:
wieszcz obłąkany!
Upiorna zorza nad oceanem,
okręt wśród lodu!
Na świecie idę - w kraju nieznanym
wódz bez narodu!
Jesienne lasy poczerwienione
goreją w cudnym słońca zachodzie.
Witam was, brzozy, graby złocone
i fantastyczne ruiny w wodzie.
Czemu się śmieją te jarzębiny?
czemu dumają jodły zielone?
czemu się krwawią klony - osiny?
płyną fiolety mgieł przez doliny
i jak motyle w barwnym ogrodzie
latają liście złoto-czerwone.
Z wyżyn spoglądam na leśne obszary
pod tchnieniem wiatru jękliwie szumiące.
Tam pogrzebałem - w szafirowe jary
troje mych dziatek - i siebie tam strącę.
Nad jeziorami wznoszą się opary,
krążą stadami wrony żer wietrzące.
Pójdę - i z czarnej tej jedliny zrobię
krzyż - i wykrzesam iskrę wiary
i zapalę ten ogromny bór - hymnem o Tobie
jeśli mi wrócisz jedno z tych dziatek - żyjące.