banzaj!, " /> banzaj!, " />


["... żelazny posąg z kolcami do wewnątrz, w którym zamykano przestępcę"... ]

Coś w mym sercu dziko pęka -
w dzwon uderza ciemna Groza -
i kolczata dusi ręka -
to Madonna Dolorosa.
W snów mistycznych mym ogrodzie
drga konwulsją Lilia - Roza,
zamrożona lśni mimoza,
a w piekielnym tortur chłodzie
każdą żyłkę w niej przebodzie
Pani królestw - Dolorosa.
Idzie święta w aureoli
z dzieciątkiem na ręku zmarłem -
źrenice puste rozwarłem,
czując, że nic już nie boli.


Banzaj! krzykli Japończycy -
banzaj! lecą z góry -
Nippon! odrykły armaty,
grzmiąc ogniem jak z chmury.
Cariu! chrapnęli im z fortów
ukryci Moskale,
tam nagie prostytutki
klęczą we krwi i w kale.
Banzaj! jakby zawierucha
walczącej Jutrzenki -
wtem ostrokół - mina wybucha -
grzmią armaty - muzyka i jęki.
Banzaj! na bagnety!
(jest wśród bogów umarły...)
- Ura! my carskie karniety,
my giganty! - Niebiosa się zwarły!
ciał kurhany wyrosły od ziemi,
dymy rude rozpełzły jak węże -
dżdżą szrapnele łzami krwawemi,
kruki lecą i chrzęszczą oręże.
Wtem kolczaste olbrzymie wądoły -
i wzerwała się ziemia trzęsąca -
strute gazy, granaty, popioły -
żar zabójczy umarłego słońca.
Armat błyszczy tysiące na wzgórzach,
jak w noc letnią sobótek ogniki,
niebo czarne w rozdarciu i w chmurach -
milkną straszne wyjące okrzyki.

Księżyc wzeszedł nad mroczne wąwozy
i nad lasy ograbione z liści -
dymi krew - jak w świątyniach Grozy -
błądzą w cieniach duchowie wieczyści