KAIN

Wyszła mi z boru w złocie warkoczy
z twarzą indyjskiej Bogarodzicy
w błękitnych iskrach w srebrnej przeźroczy
nadksiężycowej wiesczczka świątnicy...
Ach, rozkochały się w niej moje tęskne oczy
ach, i zabrzęczał mi łańcuch mej ciemnicy.

Jak wulkan krwawy w łonie Arymana,
jak Samum, gdy się wichrami rozuzda
tak we mnie otchłań gwiazdami przetkana
leciała w państwo słoneczne Ormuzda.

Ach, rozkochały się w niej moje tęskne oczy
ach, i zabrzęczał mi łańcuch mej ciemnicy.
Nie wzbraniał mi jej smok, żelazna wieża,
zdradny labirynt ni królewskie ramię
miłość zwycięży wszystko wszystko złamie
ale nie miłość druga do pasterza.

Wiec Śmierć przyzwałem i śmierć odtąd żyje
i wszechświat cały grobowcem przywarła
czuje mdły powiew
w oczeretach gnije
z tęsknoty u nóg mych umarła.

Na pustej trzcinie rozpiąłem jej włos
nad śniącą rzeką schyliły się drzewa
wiatr cicho płacze ptak mogilny śpiewa
to los mój los!...
głębiny tajne pruć
milczenia głuche mącić
jako stracona lódź
od brzegu się odtrącić
mieć gwiazdy gwiazdy rzucić
i tylko piosnkę nucić
to los mój los!...


W żelaznych trumnach króle Tatry.
Noc - wicher i warczenie chmur.
Noc - głębia i błyskanie watry.
Z topieli pełznie okrwawiony Mór.
Na głębię! na głębię!
na serce morza pośród gór -
wśród skał lodowo-śnieżnych
wirują myśli jastrzębie -
duch rwie się do bezbrzeżnych
krain.
Odbijam tratwę w mrok i patrzę w śmierci jamę
i tworzę nową pieśń, jak Jubalkain -
olbrzymów pieśń - umarłych bogów dramę -
olbrzymów pieśń - W?luspa i Szachname.

Wichry! śnieżyce! mych szałów tabuny!
przepaście! bory! słuchacze mych dum!
w zatorach zemsty law kipiących szum -
serc potrzaskanych tajemnicze runy -
księżyce, gwiazdy - me bracia - me struny!

Azalim skald? posiadłem dar cierpienia.
Azalim król? któż większe ma przestworza?
tak Atlantyda rzucona w głąb morza
tysiącem kolumn błyszczy się i spienia.

Znam bogów brzask: zielone oceany,
w płomieniach zorzy lodowe katedry,
ryk mastodontów, paroście i cedry,
harf złotośpiewnych mistyczne peany
i demiurgów orszak zadumany.
Ponad górami, niby księżyc w pełni,
snuje me serce czarodziejską przęśl -
fiołkowy obłok u stóp mych się wełni -
a jezior szklanych zatopiona gęśl
gra wizje gwiazd - - ja z uchylonej trumny słucham - a wokół się walą
kolumny -
i ziemia drży pode mną - i drży serce moje,
jak posąg, w miażdżonej świątyni -
a w chmurach pędzą skrwawieni heroje,
pytając mię o znak: śmierć na pustyni!

Nad górą świata, nad głębiami szczytów,
słyszę jęk matki, co mi serce rwie -
rzucam w jej łono pył aerolitów -
rzuciłbym słońce - lecz się łzami mglę.

Z czarnych kryształów mój pałac - w gryfy lemury rżnięty -
gwiazdy przez witraż świecą zamarznięty.
Perły posadzką, w koralach namioty -
huczą nade mną gdzieś przeznaczeń młoty.
Myśl moja rzeźbi posągowe mary
[na Jowiszowym czole stygmat kary].
Po salach błądzę jako lew skrzydlaty
[echem grobowym wtórzą kazamaty].
W melodiach ciszy nie zadrga zasłona
[w trumnie z ołowiu ktoś jęczy i kona].
Mrok zimny pluszcze w śpiżowe podwoje
[gwiazdy migocą w zmarzłe serce moje].

Zgrzytnęły dźwierze - pleśń i katakumba -
pochodnia krwawi napis: in haec tumba.
Wyrazy milkną, lecz połysk przelśniewa -
w trumnie z ołowiu głos żałobny śpiewa.
Chyłkiem się wije cień zamaskowany -
idę rozpacznie do ostatniej ściany.
Dotknąłem gwoździa - nisze się ozwarły -
padłem na progu, jak człowiek umarły.
Nieznana ręka podjęła mię z prochu -
widzę grób - lampę konającą w lochu.
Na stopniach klękam sarkofagu -
od blasków się źrenica mruży -
jak dwa płomyki białej róży
świecą dwie ręce zapalone -
dwie żywe ręce - jak przy Magu -
me serce żywcem pogrzebione.
I zaszlochały łzy w głębinie,
zamigotały skrzydła zmięte -
aniołów grają chóry święte -
w różanych widzę mgłach świątynię -
ale me serce już pęknięte -
już go tym rajem nie upoję -
anioły lecą ze mną w boje.
Precz! - i wydarłem złote miecze -
od przepaści moich progu
wara wam - i wara Bogu!
oto me serce człowiecze -
rubinowa tajemnica -
oto je rzucam w odmęty!

Jak czarna lecę błyskawica,
nad przepaściami słychać me tętenty.
A za mną śpiewa borów chór
i łkają dzwony zatopionych miast -
krwawi się serce morza pośród gór -
konają tęcze zdruzgotanych gwiazd -
hurra - tytany! w ręku piorun siny -
ten świat roztrącić - w głębiny! w głębiny!