Gwiazdy wydały nade mną sąd:
- wieczną ciemność, wiecznym jest błąd.
- Ty, budowniku nadgwiezdnych wież,
- będziesz się tułał jak dziki zwierz,
- zapadnie każdy pod tobą ląd -
- wśród ognia zmarzniesz - stlisz się jak lont.

A gwiazdom odparł królewski duch:
wam przeznaczono okrężny ruch,
mojej wolności dowodem błąd,
serce me dźwiga w głębinach ląd.
Poszumy płaczą mogilnych drzew,
lecz w barce życia płynie mój śpiew.
Ja, budowniczy nadgwiezdnych miast,
szydzę z rozpaczy gasnących gwiazd.


["... żelazny posąg z kolcami do wewnątrz, w którym zamykano przestępcę"... ]

Coś w mym sercu dziko pęka -
w dzwon uderza ciemna Groza -
i kolczata dusi ręka -
to Madonna Dolorosa.
W snów mistycznych mym ogrodzie
drga konwulsją Lilia - Roza,
zamrożona lśni mimoza,
a w piekielnym tortur chłodzie
każdą żyłkę w niej przebodzie
Pani królestw - Dolorosa.
Idzie święta w aureoli
z dzieciątkiem na ręku zmarłem -
źrenice puste rozwarłem,
czując, że nic już nie boli.